Jasio, wieczny uczeń i bohater niezliczonych anegdot, znowu w akcji! Tym razem zabieramy Was w podróż po szkolnych korytarzach, gdzie jego bystrość (lub jej brak) rozbawia do łez. Przygotujcie się na solidną dawkę humoru prosto z lekcji!
Jasio na lekcjach
- Jasiu pisze list do ojca: – Kochany tato! Piszę do Ciebie powoli, bo wiem ze powoli czytasz…
- Zdenerwowana matka pisze do nauczycielki: – Bardzo prosimy już nigdy więcej nie bić Jasia! Bo to słabe, dobre, biedne dziecko. My sami nigdy go nie bijemy. Chyba, że w obronie własnej…
- Nauczeciel – na początku i na końcu roku szkolnego.
Jasio i nauczyciele
- Nauczyciel języka polskiego pyta uczniów: – Jak brzmi liczba mnoga do rzeczownika "niedziela"? – Wakacje, proszę pani!
- Mama mówi do syna: – Jasiu! Sąsiadka mi mówiła, że wczoraj byłeś nad rzeką i jeździłeś na łyżwach po cienkim lodzie. Lód pękł i wpadłeś do wody w nowych spodniach. Czy to prawda? – Mamo, przepraszam! To się stało tak szybko, że nawet nie zdążyłem się rozebrać!
- Jasiu szepcze tacie na ucho: – Jak dasz mi dziesięć złotych, to powiem Ci, co mówi mamie pan listonosz jak jesteś w pracy. Ojciec wyjmuje 10zł i daje synowi. – I co, Jasiu? Co mówi? – Mówi: – "Dzień dobry. Poczta dla pani"…
Szkolne wybryki Jasia
- – Nie rozumiem, jak jeden człowiek może robić tyle błędów? – dziwi się polonistka, oddając pracę domową Jasiowi. – Wcale nie jeden – odpowiada Jasiu – Pomagali mi mama i tata.
- Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana. – Czy pan lubi lizaki? – Nie. – To proszę go na chwile potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło.
- Nauczycielka zwraca się do uczniów: – Pamiętajcie dzieci, zawsze trzeba słuchać rodziców! – To ja mam problem – mówi Jasiu – mój tata śpiewa w zespole disco polo…
Odpowiedzi Jasia
- Dzieci, dzisiaj będziemy się uczyć odmiany czasowników przez osoby – mówi pani. – Jasiu powiedz nam, jak byś powiedział o sobie, używając czasownika: „śpiewać”? – Ja śpiewam. – Świetnie, a gdyby Twoja siostra śpiewała, to co byś powiedział? – Żeby się jak najszybciej zamknęła…
- Katechetka pyta się Jasia: – Jasiu, kiedy Adam i Ewa byli w raju? – Jesienią. – A dlaczego akurat jesienią? – pyta zdziwiona katechetka. – Bo wtedy dojrzewają jabłka…
- Matka pyta syna: – Co przerabialiście dziś na chemii? – Materiały wybuchowe. – Nauczycielka zadała coś do domu? – Nie zdążyła…
Jasio przy tablicy
- – Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus… – I co? – Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył…
- Mąż odwozi do szpitala rodzącą żonę – nauczycielkę polskiego. Ta nazajutrz dzwoni do męża: – Kochany, jestem taka szczęśliwa! Wyobraź sobie: rodzaj męski, liczba mnoga!
- – Jasiu jakie znasz środki piorące? – Pasek mojego taty!!
Jasio w dzienniku
- Przedszkole. Jasiu siedzi na nocniku z powiększonymi oczami i płacze. Przechodzi jakiś rodzic i pyta : – Czego Jasiu płaczesz? – Bo pani powiedziała, że jak zlobimy kupki to pójdziemy na spacel. – I co nie możesz biedny zrobić? – Zlobiłem, tylko Ksysiu mi ukladł…
- – Tato, czy nauczyciele dostają pensje? – Oczywiście! – To niesprawiedliwe! Więc dlaczego my – uczniowie – zawsze musimy odwalać za nich całą robotę?
- Tata Jasia poszedł do szkoły Jasia poważnie porozmawiać z jego nauczycielem. Tata Jasia: – Mój syn dostał jedynkę z angielskiego! Nauczyciel: – I co w tym dziwnego? – Przecież mój syn nie zasługuje na takie oceny! – Tak, nie zasługuje, ale niższych ocen nie ma…
Rodzice Jasia w szkole
- Z zeszytów szkolnych: Skrzetuski dzięki kolegom miał dużo dzieci.
- Jasiu wraca ze szkoły, a tata do niego mówi: – Znowu zgubiłeś klucze od domu? – Nie martw się tato, tym razem przyczepiłem kartkę z naszym adresem…
- Tato, jaka jest różnica między wizytą, a wizytacją? – pyta mały Jasiu. – Widzisz Jasiu, jeśli my idziemy do babci to jest wizyta, a gdy babcia przychodzi do nas to jest wizytacja…
Niezapomniane cytaty Jasia
- Jaś wita ciocię, która przyjechała w odwiedziny: – Dzień, dobry ciociu! Wreszcie tata będzie ucieszony! Woła radośnie. – A to dlaczego, kochanie? – Bo przed chwilą powiedział, że tylko ciebie brakuje nam do szczęścia…
- Mama pyta się swego synka: – Jasiu, jak się czujesz w szkole? – Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem.
- Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem: – Dziesięć litrów benzyny, szybko! – Co jest? Pali się? – Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
- – Jasiu, kiedy poprawisz jedynkę z matmy? – pyta mama. – Nie wiem, bo ostatnio jakoś ostro pilnują dzienników…